v1 Jestem niebezpiecznym ignorantem! Ogłosił publicznie prezes mBank.

C.Stypułkowski po raz kolejny wykazał się brakiem kompetencji w kierowaniu bankiem. Trudno zrozumieć jak absolwent wydziału prawa UW może być, publikując w prasie wypowiedź opartą na rażących błędach, aż takim ignorantem. 1500 słów 



Prezes mBank prowadząc polemikę [1] z zakresie zgodności umów kredytowych mBank z mec.Mazurem, oparł swój wywód na twierdzeniu, że prawo ochrony konsumenta zostało wprowadzone po okresie zawierania umów kredytowych 2005-2009. Nie wiem nawet jak to skomentować. To się po prostu nie mieści w głowie. TW Michał [2] co sam twierdzi, że raptem zarabia tyle co piłkarz [3] nie jest świadom otoczenia prawnego instytucji którą kieruje. I nie jest ważne, że swoją wypowiedź skorygował (patrz post scriptum). Ważne jest, że w ogóle tak napisał. Jest to wielkie zagrożenie nie tylko dla zgromadzonych w tym banku depozytów, ale także pieniędzy inwestorów. 

Człowiek, nie posiadający wiedzy na temat podstaw prawa, który jednocześnie nie podejmuje starań aby te podstawy zrozumieć nie powinien zasiadać w kierownictwie przedsiębiorstwa zarządzającego majątkiem wielkiej wartości. Jest to nie prawdopodobne, że od pośrednika kredytowego prawo wymaga zdania egzaminów i spełnienia rygorystycznych wymogów [4], nie wymaga się tego jednak od kierownictwa instytucji kredytowej. Wygląd to na wielkie przeoczenie legislatora. 

Prezes banku powinien świecić przykładem w zakresie przestrzegania przepisów prawa; promieniować na swój zespół, który następnie powinien promieniować na szeregowych pracowników. W jaki sposób powinno to działać opowiada Prezes OPTIMUS S.A Pan Roman Kluska [5], który prowadząc wielką firmę nakazywał swojej asystentce aby pobierała z jego poborów koszt użycie ksero, gdy robiła to w jego prywatnym interesie. Zachowanie R.Kluski promieniowało na podległych mu dyrektorów i prezesów, skutkując wysokim standardem moralnym wśród załogi. Jakże to odmienne od Prezesa mBank! Różnica jest jednak tak, że TW Michał zarabia 3 mln złotych i bryluje towarzystwie, a R.Kluska poświęca mln pozyskane ze sprzedaży firmy i został hodowcą owiec. Wielka szkoda, że wolna Polska doprowadziła do takiej sytuacji, gdy głupcy są u władzy, a ludzie wartościowi poza głównym nurtem. 

Na początek wymienię jednak listę 13 nielegalnych elementów znajdujących się w umowach kredytowych mBank S.A.:

  1. wyrażenie harmonogramu w walucie obcej jest złamaniem zasady walutowości (art.358 §1 <2009),
  2. zmiana wartości długu w świetle zobowiązania do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu (art.69 Pb) jest złamaniem zasady nominalizmu (art.358/1 §1),
  3. użycie waluty obcej jako innego niż pieniądz miernika wartości jest złamaniem zasady waloryzacji umownej (art.358/1 §2),
  4. zastosowanie waloryzacji umownej w sytuacji gdy umowa kredytu (art.69 Pb) zawiera autonomiczne narzędzia regulacji wysokości świadczenia jest złamaniem warunków zastosowania waloryzacji umownej (art.358/1 §5),
  5. stosowanie kursów kupna i sprzedaży powodujące, że dług już w dniu jego powstania wzrósł o 6% jest sprzeniewierzeniem się ustawie w zakresie waloryzacji umownej,
  6. ustalanie wysokości zobowiązania na podstawie subiektywnie wyznaczanych czynników jest złamaniem zasady określoności świadczenia (art.353),
  7. ustalanie wysokości oprocentowania na podstawie subiektywnie wyznaczanych czynników jest złamaniem zasady określoności świadczenia (art.353),
  8. naruszenie przepisów ustawy jest złamaniem zasady swobody zawierania umów (art.353/1),
  9. stosowanie kursów kupna i sprzedaży sugerujące, że dochodzi do transakcji sprzedaży waluty jest złamaniem zasad rządzących umową sprzedaży (art.535) z uwagi na brak przeniesienia własności,
  10. zawarcie w umowie kredytu pozornej umowy ubezpieczenia (NWW), która nie jest znana Kodeksowi cywilnemu (art.804 i nast.),
  11.  złamanie praw ochrony konsumenta wynikających z prawa europejskiego: Dyrektywy Rady 93/13/EWG,
  12.  złamanie praw ochrony konsumenta wynikających z art.384 i nast.,
  13.  złamanie zakazu wykorzystywanie zapisów wzorca umowy umieszczonych z Rejestrze klauzul niedozwolonych (art.479/42 Kpc).

Nie mam siły szczegółowo opisywać wywodów tego Pana, skrócę więc komentarz do niezbędnego minimum, komentując główne tezy TW Michała.

1. Franki istnieją

Nie jest ważne czy bank ma czy też nie ma w swoich księgach franki. Zawarte przez bank umowy z zakresu prawa prywatnego nie mają nic wspólnego z zapleczem bankowym. To czy bank prowadzi księgi zgodnie z prawda i prawem jest jego wyłączną sprawą, ew. podlegając kontroli regulatora, ew. prokuratury. W żadnym razie nie ma to jednak najmniejszego związku z umową kredytu. Ani kredytobiorcy, ani też sądu cywilnego nie interesuje czy bank posiada zbilansowane księgi. To co jest ważne, to kwestia zgodności z prawem prywatnym zawartej umowy. To jest jedyna perspektywa oceny prawnej umów. Od strony cywilnej umowy kredytowe mBank nie dotyczą waluty obcej, która została użyta tylko i wyłącznie jako indeks spekulacyjny mający na celu obniżenie oprocentowania. Do tego nawet przyjmując, że zastosowano spekulacyjną indeksację, nie da się wyjaśnić dlaczego dług jest wyrażony w walucie obcej, wszak indeksacja jest operacją pozbawioną jednostki, operację która nie zmienia natury długu.

Swoją drogą jest niezwykle ciekawym dlaczego mBank posiadając 7mld CHF w pożyczkach (głównie lub w całości od głównego inwestora tj. Commerzbank) nie przekazał ich swoim klientom, zamiast tego oferując nielegalne kontrakty udające umowę dewizową. Tego elementu nie potrafię zrozumieć. BRE Bank jako jeden z niewielu banków posiadał w bilansie jakiekolwiek franki, a mimo to zdecydował się na operowanie (delikatnie mówiąc) na granicy prawa. 


1A. Przewalutowanie i wyroki sądowe powodują straty banku

Osoby mające więcej niż 35 lat pamiętaj, że 15 lat temu BRE bank był rodzącym się w oparach skandalu interesem - raczkującym i walczącym o klientów bankiem. Jego atutem była nowa technologia, jednak to afera kredytowa stała się dla BRE Bank katapultą, która pozwoliła wybić mu się na poziom wiodących banków w Polsce. Skoro C.Stypułkowski twierdzi, że wartość kredytów oznacza wartość kapitałów własnych banku oznacza to, że jest to główny produkt na którym oparto siłę banku. Jest to bardzo ważna informacja dla inwestorów, którzy powinni by świadomymi, że mBank jest w takim razie inwestycją bardzo wysokiego ryzyka. Ma co prawda swoistą gwarancję skarbu państwa, ponieważ nie może upaść (pst!), jednak skoro portfel niezgodnych z prawem może zagrozić stabilnością banku, oznacza to że jest on zbudowany na granicy prawa. 


2. Abuzywność

Pan Stypułkowski nie rozumie na czym polega problem z abuzywnością tabel kursowych banku. Nie jest tak na prawdę problemem, że bank posiada własną tabelę walut. Podobnie jak sprzedawca może sobie ustalić taką cenę jaką mu się żywnie podoba. Gdy będzie to cena za wysoka to najwyżej nikt u niego nie dokona transakcji. 

Inaczej jest jednak gdy bank zwiąże umową klienta na 30 lat i w trakcie tego okresu będzie stosował subiektywnie ustalane kursy walut. Prawnicy banku doskonale znają zasadę oznaczoności świadczenia, ponieważ jest ot podstawowy element prawa zobowiązań. Prawidłowo skonstruowana umowa (przyjmując, że można stosować walutę obcą) powinna oprzeć się na cenie średniej NBP dla danej waluty, a może nawet (przyjmując że bank ma prawo do zarobkowania na spreadzie) że może to być +/- 1.5% od kursu średniego NBP. Takie rozwiązanie nie łamało by prawa w zakresie prawa ochrony konsumenta. Gdyby bank tak postąpił to mec.Mazur nie miałby tak łatwego zadania. 

Podany przez C.Stypułkowskiego przykład z umową sprzedaży i zwrotem jest po prostu nietrafiony (i niestety głupi), dowodząc że autor najzwyczajniej w świecie zupełnie nie wie o co chodzi. Zły to prognostyk dla banku i inwestorów. Dobry dla prawników, którzy wyrwą 30 mld złotych z tej jaskini prawniczej ignorancji.


2A. Stosunek do systemu prawa.

Autor twierdzi, że ani prawomocnym wyrokiem, ani żadną ustawą nie da się przywrócić na rynku kursu z 2008 roku, dodając że nie można do tego zmusić zagranicznych kontrahentów. Ponownie autor wykazał się ignorancją. Tym razem w zakresie prawa EU. Zagraniczni kontrahenci doskonale znają Dyrektywę Rady 93/13/EWG i doskonale wiedzą jak dużym ryzykiem jest interes z mBank. Ich jedyne narzędzie to szantaż, co zresztą Prezes mBank czyni.


3. Nieograniczone ryzyko

Jest oczywistym, że bank wystawił swoich klientów na nieograniczone ryzyko. Bank może stracić co najwyżej 100%, klienci nie mają żadnych ograniczeń w tym zakresie. Gdy kurs wzrośnie do 50 zł/CHF teoretycznie umowa nadal będzie zgodna z prawem i dług musi być zapłacony. Jakby Pan Stypułkowski chwilę się nad tym zastanowił to by to zrozumiał. Dodam jeszcze, że od tego jest bank aby kalkulować ryzyko. Bank nie jest pośrednikiem z bazaru co kupi i sprzeda, tylko nieprawdopodobnie mądrą instytucją. Mam wrażenie, że  Prezes mBank nie tylko nie rozumie kontekstu prawnego, ale także fachowego bankowości. Od tego bank zatrudnia aktuariuszy i ekspertów od ryzyka aby to ryzyko obsługiwać. Za to zresztą bank pobiera wynagrodzenie w postaci marży, która nazywa się nawet "premią za ryzyko".

4. Opłacalność

W ramach ustawy antyspreadowej ustawodawca wprowadził opodatkowanie zysków wynikających z waloryzacji. Potem dodał kolejne zobowiązania i wymogi kapitałowe związane z portfelem umów odnoszonych do walut obcych. Stawiam miesięczną pensję (płatną jeżeli się mylę na Caritas), że do momentu nowelizacji ustawy podatkowej, bank nie płaciły od tych zysków ani grosza, ponieważ waloryzacja jest neutralna i jako taka nie podlega opodatkowaniu. Pewnie jakiś E&Y nawet napisał dla banku taką ekspertyzę. Ujemny LIBOR jest świetnym interesem dla banku, ponieważ Commerzbank musi mu płacić za składowanie pieniądza. Do tego dodajmy, że na umowach kredytowych bank zbudował swoją potęgę. Więc raczej jest to dla banku świetny interes. 


Wywód Prezesa mBank C.Stypułkowskiego jest kwintesencją i wspaniałym podsumowanie jego stosunku do systemu prawa oraz zasad działania banku. Nie wiem dlaczego ten Pan wypowiada się w prasie, skoro jego wypowiedzi są za każdym razem kompromitujące. Może wychodzi z założenia, że nie jest ważne co mówi tylko jak wygląda. Mam wrażenie, że zna podstawy mechaniki mediów naszkicowane przez M.McLuchan'a. Osoby nie zaznajomione w temacie może się na to i złapią, ale każdy kto choć trochę orientuje się z zakresie prawa i bankowości doskonale z tych wypowiedzi widzi, że C.Stypułkowski nie jest bankierem tylko ulokowanym w bankowości aparatczykiem PRL. Bardzo to smutna informacja dla inwestorów oraz systemu finansowego Polski.

Sam C.Stypułkowski ze swoim image nieogolonego człowieka sukcesu w tytanowych oprawkach może próbować szczęścia w reklamie i PR. Mam wrażenie, że sektor farmacji może zrobić z niego gwiazdę. Niech jednak już przestanie wypowiadać się na temat prawa i zasad działania banku. Mając takich prezesów sektor bankowy PRL po prostu się kompromituje.



###


Bibliografia

  1. Prezes mBanku polemizuje z prawnikiem frankowiczów: franki niestety istnieją, https://www.forbes.pl/opinie/prezes-mbanku-cezary-stypulkowski-polemika-z-prawnikiem-frankowiczow/21vwlmj
  2. Kim Pan jesteś Panie Stypułkowski?, http://styczynski.blogspot.com/2017/01/kim-pan-jestes-panie-stypukowski.html
  3. Prezes mBanku: Zarabiam 3 miliony, tyle co piłkarz, http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,18361837,prezes-mbanku-zarabiam-3-miliony-tyle-co-pilkarz.html
  4. Ustawa z dnia 23 marca 2017 r. o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami, http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20170000819
  5. Roman Kluska: Etyka czynnikiem sukcesu w biznesie, https://www.youtube.com/watch?v=DVVCKkOYPqQ


0 komentarze:

Prześlij komentarz